Breakout & Tadeusz Nalepa  

BREAKOUT - DYSKOGRAFIA

- bardzo słaba, - słaba, - dobra, - bardzo dobra, - rewelacja


NA DRUGIM BRZEGU TĘCZY (1969)

powiększ okładkę
  1. Poszłabym za tobą
  2. Nie ukrywaj - wszystko wiem
  3. Na drugim brzegu tęczy
  4. Czy mnie jeszcze pamiętasz?
  5. Wołanie przez Dunajec
  1. Masz na to czas
  2. Gdybyś kochał, hej
  3. Powiedzieliśmy już wszystko
  4. Gdzie chcesz iść...
  5. Po ten księżyc złoty

Tadeusz Nalepa - guitar / vocal / harmonica
Mira Kubasińska - vocal
Michał Muzolf - bass
Józef Hajdasz - drums
&
Włodzimierz Nahorny - sax / flute
Alibabki - vocals

 Bardzo ważna pozycja w historii polskiego rocka. Ważna, gdyż jest to pierwsza płyta nagrana w konwencji rockowej. Ważna także ze względu na udział jazzmana Włodzimierza Nahornego, doskonałego saksofonisty, którego sola podnoszą niektóre fragmenty do rangi progressive rock. Należy wspomnieć, że choć ta płyta to wyraźny krok w stronę rocka, to drugą nogą zespół opiera się na stylistyce, a czasami na repertuarze Blackoutu.

 Do dziś czuję dreszczyk emocji, gdy słyszę otwierający płytę "Poszłabym za tobą". Przesterowana, hendrixowska gitara, potężny bass i ta rozszalała perkusja Hajdasza. Nikt tak ostro w Polsce wtedy nie grał. A jest jeszcze jeden kiler na tej płycie, największy zresztą przebój grupy, "Gdybyś kochał, hej", w którym także pobrzmiewają echa Hendrixa. Najwspanialszym fragmentem longplaya jest jednak, przynajmniej dla mnie, utwór tytułowy "Na drugim brzegu tęczy". Rasowy, gitarowy riff, świetna dramaturgia utworu i doskonałe jazzowe solo Nahornego na saksofonie.

 Reszta utworów to kawałki na pograniczu bigbeatu i rocka. Pokazowym przykładem może być numer Niemena "Czy mnie jeszcze pamiętasz". Utwór raczej przeciętny, ale gdzieś w środku zaczyna się dziać coś niesamowitego dzięki improwizacji Nahornego. Na krawędzi pop i rocka poruszają się bardzo udane piosenki "Nie ukrywaj-wszystko wiem" i "Masz na to czas". W tym drugim Nalepa wplótł cytat z "Satisfaction" Stonesów.

 Większość tekstów napisał Franciszek Walicki pod pseudonimem Jacek Grań. Na uwagę zasługują słowa do utworu tytułowego, nawiązującymi do "White rabbit" Jefferson Airplane. Do dwóch piosenek, jeszcze z czasów Blackoutu, "Powiedzieliśmy już wszystko" i "Gdzie chcesz iść...",  epickie teksty stworzył Bogdan Loebl.

 Na kilka słów pochwały zasługuje doskonałe brzmienie osiągnięte na tym krążku. Świetnie jest nagrana zarówno gitara, jak i perkusja, doskonale brzmi prawdziwy, głęboki bass. Osoby za to odpowiedzialne to W. Piętowski i H. Jastrzębska-Marciszewska.


70 A (1970)

powiększ okładkę
  1. Skąd taki duży deszcz?
  2. Przemijanie
  3. Dziwny weekend
  4. Taką drogę
  1. Zapraszamy na korridę
  2. Piękno
  3. Nie znasz jeszcze życia
  4. Przestroga

Tadeusz Nalepa - guitar / vocal
Mira Kubasińska - vocal
Józef Skrzek - bass, piano
Józef Hajdasz - drums
&
Włodzimierz Nahorny - sax / flute

 O ile pierwsza płyta Breakoutu balansowała pomiędzy popem a la Blackout a rockiem, to drugi album "70A" jest mostem pomiędzy rockiem a białym, angielskim bluesem. To bardzo udany materiał, niestety będący w cieniu legendarnej płyty "BLUES". Doskonałe, angielskie brzmienie, brak słabych kompozycji, różnorodność stylistyczna. Bardzo dobrze sprawuje się nowy basista grupy, Józef Skrzek, grający także na pianinie. Używa on ciekawej barwy, w nietypowym dla basu rejestrze. W wysokiej formie jest też Józef Hajdasz, który na tej płycie gra nieco delikatniejszym brzmieniem niż na debiucie. Pochwały należą się także Nalepie, który wykonał świetną robotę jako gitarzysta.

 Rozpoczynający album ponad 6-minutowy utwór "Skąd taki duży deszcz" jest rozbudowanym, wielowątkowym, progresywnym bluesem, ubarwionym przez Skrzeka inteligentną grą na pianinie. Następny utwór, "Przemijanie", to doskonałe partia saksofonu Nahornego, rozszalały Hajdasz na perkusji, rozbudowana forma, można powiedzieć, że to już rock progresywny. Trzeci, najbardziej przebojowy numer albumu, "Dziwny weekend" jest odpowiedzią Nalepy na psychodelię. Świetny gitarowy riff, znakomita partia Skrzeka na basie i pianinie. Pierwszą stronę płyty kończy perfekcyjny, swingujący blues pt. "Taką drogę", w którym czuć wpływy Ten Years After. Bardzo udany utwór.

 Drugą stronę krążka otwiera nieco słabsza, "piosenkowa", kompozycja tego albumu, nadal jednak niezła. Refren piosenki "Zapraszamy na korridę" jest całkiem ostry i kojarzy mi się z Vanilla Fudge czy wczesnym Deep Purple. Zaraz po nim jest "Piękno", jak sam tytuł mówi, najpiękniejszy numer na płycie. Epicki, prawie 8-minutowy, cudowny biały blues w stylistyce Ten Years After i Led Zeppelin. Po nim następuje "Nie znasz jeszcze życia", rockowy kawałek z partią fletu nasuwającą skojarzenia z Jethro Tull. Ostatni utwór "Przestroga" , odpowiednik "Wołanie przez Dunajec" z debiutu, nawiązuje do ludowych melodii, mieszając je z psychodelicznym sosem. Krótkie gitarowe solo kończące ten utwór jak ulał pasuje do Hendrixa.

 Teksty do piosenek, prawie po połowie, podzielili między siebie panowie Franciszek Walicki i Bogdan Loebl. Teksty Loebla nadal są kwieciste, brak im zwięzłości, ale chcę pochwalić jego zaangażowane słowa do numeru pt. "Zapraszamy na korridę", piętnujące kretyńską tradycję mordowania zwierząt dla zabicia nudy klasy średniej.

 Po raz drugi słowa uznania dla pp. W. Piętowskiego i H. Jastrzębską-Marciszewską za doskonałe brzmienie osiągnięte na tym krążku. 


BLUES (1971)

powiększ okładkę
  1. Ona poszła inną drogą
  2. Kiedy byłem małym chłopcem
  3. Oni zaraz przyjdą tu
  4. Przyszła do mnie bieda
  5. Pomaluj moje sny
  6. Usta me ogrzej
  1. Gdybym był wichrem
  2. Co stało się kwiatom
  3. Dzisiejszej nocy

Tadeusz Nalepa - guitar / vocal
Dariusz Kozakiewicz - guitar
Tadeusz Trzciński - harmonica
Jerzy Goleniewski - bass
Józef Hajdasz - drums

 Legendarna płyta. Udało się połączyć na tym albumie wszystkie niezbędne składniki prawdziwego rockowego dzieła sztuki. Doskonałe kompozycje Nalepy opierające się na dokonaniach takich zespołów jak Ten Years After, Fleetwood Mac, Free, Led Zeppelin. Perfekcyjne wykonanie. Dobre brzmienie. Znakomite, uniwersalne teksty Bogdana Loebla. Każdy z tych elementów jest odpowiedzialny za artystyczny sukces płyty "BLUES".

 Sporej zmianie uległ skład zespołu. Odszedł od zespołu Józef Skrzek, podobno na skutek kłótni z Hajdaszem na tematy sportowe. Ze współpracy zrezygnował Włodzimierz Nahorny, zmęczony wyczerpującym, rockowym trybem życia. Ze starego składu pozostał Nalepa oraz Hajdasz. Nowe twarze to Dariusz Kozakiewicz (ex-Fatum, ex-Pięciu), Tadeusz Trzciński (ex-Pięciu) oraz Jerzy Goleniewski (ex-Quorum). Szczególną uwagę należy zwrócić na postać Kozakiewicza, doskonałego gitarzysty. Swoimi solówkami wywarł on niezatarte piętno na każdej przedstawionej tu piosence. Zagrał gitarą totalną, ze 100%-wą spontanicznością. Także inni muzycy dali z siebie wszystko co najlepsze. Gra Hajdasza, w przeciwieństwie do poprzednich albumów, jest bardzo oszczędna i zwięzła. Wraz z Jerzym Goleniewskim tworzy on rewelacyjną sekcję rytmiczną. Na "BLUESIE" udało się grupie osiągnąć najbardziej chropowate, niekomercyjne brzmienie w całej swojej historii. Osoby odpowiedzialne za realizację nagrań to K.Urbańska i J.Urbański.

 Album rozpoczyna mocny kawałek w stylistyce Free zatytułowany "Ona poszła inną drogą", oparty na solidnym basowym pochodzie. Zaraz potem nieśmiertelny hit "Kiedy byłem małym chłopcem" z porywającą partią harmonijki Trzcińskiego. Czuć w nim wrażliwość typową dla Petera Greena. Następujący później agresywny utwór "Oni zaraz przyjdą tu" z zeppelinowym riffem udowadnia, że Breakout potrafi ostro zagrać. W bluesie "Przyszła do mnie bieda" zespół swinguje nie gorzej niż Ten Years After. W następnym kawałku pt. "Pomaluj moje sny" gitara Kozakiewicza może wpędzić w kompleksy samego Page'a. Pierwszą stronę longplaya kończy urocza ballada "Usta me ogrzej".

 Drugą stronę otwiera blues pt. "Gdybym był wichrem", będący pretekstem do długiej improwizacji Goleniewskiego i Kozakiewicza. Niestety, na jedynej do niedawna dostępnej edycji kompaktowej ta improwizacja jest brutalnie wycięta. Kolejny utwór to pełna smutku kompozycja "Co stało się kwiatom", przywodząca na myśl dokonania Fleetwood Mac. Przepięknie wypadł tu Trzciński na harmonijce. Niepowtarzalne gitarowe sola zagrali również zarówno Nalepa jak i Kozakiewicz. Jest to najbardziej sugestywna piosenka na tej płycie, oczywiście jest to moje zdanie. Longplay kończy hardrockowa piosenka o tytule "Dzisiejszej nocy". Każda w tych kompozycji jest na najwyźszym poziomie, nie ma tu miejsca na zapchajdziury.

 Także Bogdan Loebl tutaj zabłysnął i napisał swoje najlepsze teksty. Opierają się one na oryginalnej bluesowej strukturze call & response. Zastosował on także typowe dla prawdziwego blusa zaskakujące zakończenia (np. "Oni zaraz przyjdą tu"). A tematyka tekstów to utracona miłość i zdrada, podana w estetyce odnoszącej się do przyrody i natury.

 Tych wszystkich, którym podoba się gra Dariusza Kozakiewicza, polecam jedyny longplay Testu, gdzie żongluje on brzmieniami takich gitarzystów jak Iommy, Blackmore, Hendrix, Clapton, Page. Rewelacja!


KARATE (1972)

  1. Daję ci próg
  2. Takie moje miasto jest
  3. Nocą puka ktoś
  4. Powiedzmy to
  5. Rzeka dzieciństwa
  1. Jest gdzieś taki dom
  2. Śliska dzisiaj droga
  3. Zaprowadzić ciebie muszę tam
  4. Karate

Tadeusz Nalepa - guitar / vocal
Tadeusz Trzciński - harmonica
Jerzy Goleniewski - bass
Józef Hajdasz - drums

 Kolejny nieśmiertelny klasyk. Kontynuacja "BLUESA" w prawie tym samym składzie. Jedyna zmiana to nieobecność Dariusza Kozakiewicza, czego słyszalnym wynikiem jest nieco bielsze brzmienie zespołu. Reszta pozostaje taka sama. Rzetelne, rasowe brzmienie,  doskonałe wykonanie. Wspaniale spisuje się Józef Hajdasz i Jerzy Goleniewski. Także Tadeusz Trzciński dobrze radzi sobie z harmonijką. Znakomicie wypadł Tadeusz Nalepa jako gitarzysta solowy. Teksty Loebla są znowu doskonałe. Jeszcze więcej w nich akcentów proekologicznych. Miasto jawi się w nich jako kwintesencja zepsucia i zniszczenia, w przeciwieństwie do oczyszczającej natury.

 Album rozpoczyna się od utworu pt. "Daję ci próg". To ostry, chicagowski blues na skraju hardrocka, zainspirowany Fleetwood Mac z Jeremym Spencerem w roli głównej. Drugi na płycie numer ze znakomitymi, proekologicznymi słowami Loebla, "Takie moje miasto jest", składa się z dwóch skontrastowanych ze sobą części. Nalepa zagrał w nim wspaniałą partię gitary. Następny blues "Nocą puka ktoś" to przeróbka utworu "Need your love so bad", powszechnie znanego z wykonania Fleetwood Mac. Zaraz po nim fantastyczna piosenka pt. "Powiedzmy to", oparta na niesamowicie melodyjnym riffie granym na basie. Doskonała partia harmonijki ustnej, zaskakujący tekst, aż dziw, że nie stała się przebojem. Pierwszą stronę longplaya kończy chyba najwspanialsza kompozycja Breakoutu "Rzeka dzieciństwa". Wspaniały, mądry tekst, doskonała, transowa muzyka pełna improwizacji. Sekcja rytmiczna Hajdasz i Goleniewski może sobie swobodnie poszaleć, tworząc ramy dla porywającej solówki Nalepy. W obydwu ostatnich utworach rolę instrumentu rytmicznego przejmuje gitara akustyczna. Czuć w tym pokłosie akustycznych eksperymentów Johna Mayalla.

 Drugą stronę rozpoczyna akustyczny blues "Jest gdzieś taki dom" z niezłą solówką na harmonijce. Kolejny utwór to "Śliska dzisiaj droga" ze świetnym, gorzkim tekstem Loebla. Piosenka ta jest grana przez szczeciński zespół After Blues. Po niej swingujący, przebojowy kiler "Zaprowadzić ciebie muszę tam" w manierze Ten Years After. Płytę kończy rewelacyjna, zbiorowa improwizacja zatytułowana po prostu "Karate", oparta na porywającym, zeppelinowym riffie.

 Kolejny doskonały album Breakoutu z rewelacyjnie dobrym brzmieniem. Osoby odpowiedzialne za realizację nagrań to znowu K.Urbańska i J.Urbański.


KAMIENIE (1974)

powiększ okładkę
  1. Czy zgadniesz
  2. Czułość niosę tobie
  3. Spiekota
  4. Modlitwa
  1. Bądź słońcem
  2. Pójdę prosto
  3. Koło mego okna
  4. Kamienie
  5. Tobie ta pieśń

Tadeusz Nalepa - guitar / vocal / harmonica
Winicjusz Chróst - guitar
Zdzisław Zawadzki - bass
Wojciech Morawski - drums

 Ostatni z klasycznych albumów bluesowych, niestety, wyraźnie słabszy. Od razu w oczy rzuca się słabe, nierasowe brzmienie. "KAMIENIE" były nagrywane w warunkach amatorskich. Nie to jest jednak istotne, kiepskie brzmienie można znieść, gdy muzyka jest dobra. A niestety prawie połowa materiału to utwory przeciętne. Sytuacji nie poprawia nowy, bardzo słaby skład grupy. Na gitarze gra Winicjusz Chróst. Jego nieprzemyślane sola są w stanie zirytować świętego: po kilku przesłuchaniach są nie do zniesienia. Nienajlepsze są partie harmonijki, na której zagrał ... Tadeusz Nalepa. Gra perkusisty Wojciecha Morawskiego jest raczej cherlawa. A przecież i Morawski i Chróst byli później wziętymi muzykami. Kolejne słowa krytyki dotyczą Bogdana Loebla. Część tekstów jest nadal genialna ("Modlitwa"), ale niektóre są chybione i ocierają się o kicz.

 Zgromadzony na tym albumie materiał można podzielić na dwie części. Pierwsza to utwory dobre, wśród których możemy wyodrębnić dwie długie, epickie kompozycje, będące jądrem płyty. Prawie siedmiominutowe "Modlitwa" i "Kamienie" to najwspanialsze momenty na longplayu. Wspaniałe, mądre teksty, doskonałe kompozycje. "Modlitwa" doczekała się zresztą statusu utworu kultowego. Dwa kolejne numery warte pochwały to wolne bluesy "Czułość niosę tobie" oraz "Koło mego okna". Obydwa posiadają typową dla Breakoutu solidną dawkę spleenu. Zostały one stosunkowo łagodnie potraktowane przez Chrósta, który gra w nich niewiele. Także rozpoczynający płytę kawałek "Czy zgadniesz" można zaliczyć na plus.

 Druga, słabsza część płyty to szybsze i raczej nieskomplikowane bluesidła: "Spiekota", "Bądź słońcem" oraz "Pójdę prosto". Także banalne teksty im nie pomagają. Płytę kończy akustyczna bluesowa ballada "Tobie ta pieśń" wykonana solo przez Nalepę.

 Tym razem nie będzie pochwał za realizację nagrań. Brzmienie nie jest najlepsze, co bardzo dziwi, gdyż to te same osoby, co poprzednio są za nie odpowiedzialne, tj. K.Urbańska i J.Urbański.


NOL (1976)

powiększ okładkę
  1. Taki wiatr
  2. Słuchaj rytmu
  3. W pochodzie codzienności
  4. Biel
  1. Chciałabym być słońcem
  2. Gdzie mnie wiodą
  3. Co to za człowiek
  4. Zabierz smutek

Tadeusz Nalepa - guitar / vocal
Mira Kubasińska - vocal
Bogdan Lewandowski - piano, org, moog
Zbigniew Wypych - bass
Andrzej Tylec - drums

 Po dłuższej przerwie Breakout powrócił w nowym składzie i z nową koncepcją grania. To już nie jest blues. Za wyjątkiem dwóch prostych piosenek śpiewanych przez Mirę album wypełniają długie, rozbudowane kompozycje pełne świetnych improwizacji. Zaryzykuję twierdzenie, że to prawie rock progresywny oparty na bluesrocku. Tadeusz Nalepa błyszczy na tym albumie, zarówno jako autor znakomitych kompozycji, jak i dojrzały gitarzysta. Nie ma innej takiej płyty, na której Nalepa użył tylu różnorodnych brzmień gitarowych. Nowe twarze w zespole czyli sekcja rytmiczna Andrzej Tylec i Zbigniew Wypych wnoszą dużo dobrego, funkowego klimatu. Najwięcej jednak za zmianę brzmienia jest odpowiedzialny inny, nowy członek zespołu, Bogdan Lewandowski, pianista. Jego sola są porywające i inteligentne, doskonale ubarwiają muzykę.

 Rozpoczynający album "Taki wiatr" pełen jest swobodnych improwizacji Nalepy i Lewandowskiego, dla których ramą jest transowy, funkowy rytm. Wspaniałym utworem jest "Słuchaj rytmu" oparty na melodyjnym motywie prowadzonym przez Lewandowskiego na pianinie elektrycznym. Rewelacyjna gra Nalepy i kończące utwór solo Lewandowskiego. Następująca po nim doskonała kompozycja "W pochodzie codzienności" to ponad 7-minutowy, rozbudowany utwór zaczynający się łagodnie, by później zaskoczyć ostrym, hardrockowym  riffem gitary w refrenie. Kolejne świetne solo gra tu Nalepa.

 Kolejne dwie pozycje to proste i niestety nijakie piosenki śpiewane przez Mirę, pasujące raczej do jej solowego albumu "MIRA". Rzadko kiedy ich słucham. Gdyby nie te dwa kawałki oceniłbym "NOL" na pięć gwiazdek.

 Następny dobry kawałek to śpiewany przez Mirę dynamiczny "Gdzie mnie wiodą". Oczywiście pełno tu zmian nastroju i doskonałe solo Tadeusza Nalepy. Tym, którzy znają Ten Years After może się kojarzyć z numerem "Oh yeah" z płyty "WATT". Zaraz potem następny cudowny utwór czyli "Co to za człowiek", także śpiewany przez Mirę. I znowu kolejna doskonała solówka i świetny, gorzki tekst. Album kończy długi blues "Zabierz smutek", w którym Nalepa popisuje się rewelacyjnym brzmieniem gitary.

 Reasumując, na osiem utworów aż sześć to czystej wody diamenty, pełne swobodnych improwizacji, ładnych melodii i barwnych akordów. Polecam nie tylko fanom bluesa.


ZOL (1979)

powiększ okładkę
  1. Póki uśmiech ma twarz dziecka
  2. Pożegnalny blues
  3. Dzień zwęgla się
  4. Idzie Wenus
  5. Ona odeszła stąd
  1. Gdy masz przyjść
  2. Oślepił mnie deszcz
  3. Co tam za mgłą
  4. W cieniu bluesa

Tadeusz Nalepa - guitar / vocal
Mira Kubasińska - vocal
Krystian Wilczek - bass
Marek Surzyn - drums

 To jest pierwsza płyta Breakoutu, jaką poznałem. Czuję do niej duży sentyment, i z upływem czasu cenię ją sobie coraz bardziej, pomimo tego, że zgodnie ze zdaniem krytyków jest to najsłabszy album tej grupy. 
Jak zwykle nastąpiły zmiany w składzie grupy. Nowa sekcja rytmiczna to Krystian Wilczek na basie i Marek Surzyn, znany, jazzowy perkusista. Szczególnie duży wkład w nowe brzmienie zespołu ma Surzyn, który ubarwił album bardzo specyficznym soundem. Znowu pojawiają się elementy funky, ale ogólnie jest to powrót do rockowych korzeni. Formę odzyskał nadworny poeta Loebl, który napisał kilka swoich najpiękniejszych (najsmutniejszych) tekstów.

 Album zawiera trzy czystej wody diamenty. "Pożegnalny blues" to jeden z najwspanialszych utworów Breakoutu. Genialne partie gitary, znakomita gra Surzyna, doskonałe słowa Loebla, atmosfera pełna spleenu. Już dla tego utworu należy mieć ten krążek. Wcale nie gorszy jest ostry, hardrockowy numer "Ona odeszła stąd" oparty na mocnym, rasowym riffie. To kolejny utwór ze świetnym tekstem Loebla o utraconej miłości i zdradzie. Ten trzeci diament to cudowna, bluesowa ballada pełna spleenu, pt. "Co tam za mgłą", przepięknie zaśpiewana przez Mirę. Po raz kolejny Tadeusz Nalepa udowadnia, że jest świetnym gitarzystą.

 Z czasem zacząłem doceniać także inne kompozycje. Mam na myśli rozpoczynający album "Póki uśmiech ma twarz dziecka". Już sam tekst, tchnący nadzieją (lub też wręcz przeciwnie, zeleżnie od nastroju), zasługuje na pochwałę. Dwie kompozycje wyraźnie nawiązują do funky. Są to średniej jakości "Dzień zwęgla się" oraz "Gdy masz przyjść". W tym drugim utworze Nalepa gra niezłą, nieco santanowską (!) solówkę. Album kończy nieciekawy kawałek "W cieniu bluesa" będący pretekstem do przydługiego sola na basie.

Jako całość płyta nie najwyższych lotów, ale są na niej perełki, dla których warto po nią sięgnąć.


 2004-2007 by Skalski Andrzej skalski@music.tet.pl 


zalecana przeglądarka Internet Explorer 5.xx przy rozdzielczości 800x600